Gość załamana kobietaa. Goście. Napisano Marzec 24, 2009. Nie wiem co robić. Chyba zakochałam się w koledze. Nie wiem co on do mnie czuje, jest w każdym bądźrazie nadwyraz miły Jak dla mnie to nie żaden problem,mojej koleżanki rodzice to mama jest starsza o jedenaście lat od jej taty i jej i nikomu to nie przeszkadza mi się wydaje że mogłabyś dopiero z nim chodzić i zagadywać niestety dopiero za dwa lata czyli jak będziesz miała 16 lat :(Nie przejmuj się innymi co o tym mówią.Ja zakochałam się w takim Pawle,on wstawił filmik na www.youtube.pl Mała - można. Możesz dyskutować o wielu rzeczach, ale z uczuciami - nie dyskutuj. Nie da rady rzucić sobie komendy - nie czuj, bo to bez sensu. KAŻDE uczucie ma swoje źródło. Każde Musisz to stłumić w sobie. To zwykłe zauroczenie. Gdybyś go dobrze znała mogła byś się w nim zakochać, jednak jak to od pierwszego wyjrzenia to ,to tylko zwykłe zauroczenie, z czasem przejdzie :P Jestem chłopakiem i od tak zakochałem się w innym chłopaku, którego znałem kilka lat xD Jednak nie ma co robić se nadziei. Zakochałam się w Arabie!!! Zarchiwizowany. Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi. Przez *Mychol**, Marzec 5, 2012 w Dyskusja ogólna. Zakochałam się w zdjęciu :/ habla.con.ella 23.01.08 Zakochała się w nim i zdecydowała, że zrobi wszystko by ją UWgng2. fot. Adobe Stock, Graphicroyalty Gdy go spotkałam po raz pierwszy, akurat zamykał drzwi sąsiedniego mieszkania. Zdziwiłam się, bo przecież znam wszystkich mieszkańców, a jego nigdy tu nie widziałam. Ukłonił mi się grzecznie i widocznie wyczuł moje zaciekawienie, bo wyjaśnił: – Będę pani nowym sąsiadem, wynajmuję tu pokój – powiedział. – Mam psa, ale jest grzeczny, nie szczeka, nie powinien nikogo niepokoić. – Państwo K. zgodzili się na psa? Byłam zaskoczona. To starsze małżeństwo, bezdzietne. On jest emerytowanym policjantem, a ona chyba była nauczycielką. Mają dom pod miastem i często tam jeżdżą, a w ogóle są mało towarzyscy i niewiele o nich wiem. Za to na pewno nie lubią dzieci i psów, bo nieraz widziałam, jak zwracają uwagę a to rodzicom, a to właścicielom czworonogów. – Zgodzili, chociaż nie od razu – sympatyczny szatyn uśmiechnął się i mrugnął do mnie. – Wszystko da się załatwić… Uśmiechnęłam się do niego i weszłam do swojego mieszkania, od razu zamykając drzwi na zasuwkę. „Sympatyczny facet, ale ostrożności nigdy za wiele...” – pomyślałam. Od tej pory spotykałam go bardzo często A to był na spacerze z Taborem – jak go wołał – pięknym, szkolonym wilczurem, a to przepuścił mnie w kolejce w sklepie, a to przytrzymał windę, gdy zamykałam mieszkanie. Zawsze mi się kłaniał i wyraźnie szukał okazji, by zamienić ze mną chociaż dwa słowa. Podobało mi się to. On mi się podobał… A to na pewno nie spodobałoby się mojemu chłopakowi. Co prawda, moja przygoda z Konradem się już kończyła. Przynajmniej ja ją chciałam zakończyć, ale to nie było proste. O wiele łatwiej jest kogoś wyrzucić z życia niż z mieszkania. A ja popełniłam ten błąd, że zgodziłam się, by się do mnie wprowadził. Jedyne, co mnie tłumaczy, to fakt, że był w podbramkowej sytuacji – jak twierdził – i nie miał gdzie się podziać. Podobno nagle wymówiono mu mieszkanie, bo córka właścicieli zaszła w ciążę i musiała się tam wprowadzić. Wtedy mu wierzyłam, ale teraz… Teraz za grosz nie mam do niego zaufania. Kiedy się poznaliśmy, Konrad wydawał się miłym i czułym facetem. Mówił, że pracuje jako kierowca na zlecenie i ma nienormowany czas pracy. To dlatego nigdy nie wiedział, czy będzie mógł spędzić ze mną wieczór albo weekend. Nieraz się zdarzało, że odbierał telefon w piątek wieczorem i okazywało się, że jeszcze tej nocy musi gdzieś jechać. Wydawało mi się dziwne, że te wyjazdy zazwyczaj wypadają nocą i kiedyś go nawet o to zapytałam. – Kochanie, to zawiłe, nie ma sensu, żebyś się tym zajmowała – mówił. – Po prostu ludzie chcą zazwyczaj, by towar dojechał na miejsce już na rano, a więc ja muszę jechać w nocy. Nigdy też nie udało mi się dowiedzieć, co to jest za towar. Ale może nie zwracałabym na to uwagi, gdyby nie fakt, że kiedyś przez przypadek zobaczyłam, co ma w bagażniku. Akurat wrócił z nocnej trasy, a ja musiałam pojechać do mamy i poprosiłam, żeby mnie podrzucił. Chciałam włożyć torbę do bagażnika i zbaraniałam – w środku był komputer, telewizor, laptop, jakaś walizka, niedomknięta, z której wystawał złoty czy złocony świecznik… Konrad podleciał i wyraźnie wściekły, zatrzasnął bagażnik. – Pomagam kumplowi się przeprowadzić – powiedział, ale w jego głosie wyraźnie słyszałam irytację i coś jeszcze. Strach? To właśnie spowodowało, że zaczęłam go baczniej obserwować. Zauważyłam, że często dysponuje większą gotówką, ale nigdy nie wpłaca jej na konto. Zawsze też bardzo pilnuje, żebym nie słyszała jego rozmów telefonicznych. I co najciekawsze – ma dwie komórki. Jedną, jak twierdzi, prywatną, na którą ja dzwonię, a drugą – służbową. Tyle że nigdy nie podał mi na nią numeru. I w dodatku co chwila ma nowy aparat. O to też zapytałam. – To szef nam daje, nie wiem, dlaczego ciągle je zmienia – powiedział, uciekając wzrokiem. W ogóle moje pytania go denerwowały Ja z czasem chyba też zaczęłam, bo jego stosunek do mnie zdecydowanie się zmienił. Coraz częściej był nieprzyjemny, porywczy i tajemniczy. Właściwie traktował mieszkanie u mnie jak bazę wypadową – ja powoli przestawałam się liczyć. Nic dziwnego, że ja też coraz mniej szukałam okazji, by z nim być. Nasza miłość gdzieś wyparowała, a łączyło nas tylko to, że on u mnie mieszka. Czasem czułam się, jakbym miała lokatora – bo nasze kontakty ograniczyły się do sporadycznych rozmów, czasem wspólnych obiadów i wspólnego dzielenia się kosztami. Bo co by nie mówić – Konrad za siebie płacił i dorzucał się do czynszu! Ale mnie taki układ męczył i już od dawna szukałam sposobu, by się z Konradem rozstać. Owszem, rozmawialiśmy na ten temat, ale on zawsze błagał: – Kochanie, daj mi jeszcze jedną szansę. Teraz mam trudny okres w pracy, ale to przejdzie i znowu będzie jak dawniej. Wreszcie jednak dotarło do niego, że to nie ma sensu. Uprosił jedynie, żebym pozwoliła mu mieszkać u siebie, dopóki czegoś nie znajdzie. Ale to trwa już trzy miesiące! W dodatku Konrad co jakiś czas próbuje mnie przekonać, bym do niego wróciła. No i jest piekielnie zazdrosny! Dlatego gdy zorientowałam się, że sąsiad chętnie by mnie bliżej poznał, zaczęłam kombinować, jak to zrobić, żeby Konrad się o tym nie dowiedział. Na szczęście spotkałam się z sąsiadem kiedyś przypadkiem w parku. Oczywiście natychmiast dałam się zaprosić na kawę. Paweł – bo tak miał na imię – okazał się inteligentnym i dowcipnym facetem. Nie ukrywał, że się mną interesuje. – Już dawno chciałem cię gdzieś zaprosić, ale mieszkasz z jakimś facetem – powiedział wprost. – Przyznaję, że podpytałem o ciebie. Powiedzieli, że chyba nie jesteście po ślubie… – Nie – przyznałam. – I nie będziemy. – Wolny zawiązek? – zapytał, patrząc na mnie uważnie. – Przepraszam, że tak dopytuję, to twoje prywatne sprawy, nie musisz mi niczego tłumaczyć. – Nie, dlaczego – akurat tę sprawę chciałam mu wyjaśnić. – Nie mam nic do ukrycia. To już skończone. Zerwałam z nim, tyle że on nie ma gdzie mieszkać, więc zgodziłam się, żeby na razie został u mnie. Tylko że on tak szuka nowego mieszkania, jakby nie chciał go znaleźć. Opowiedziałam Pawłowi o moim związku z Konradem i perypetiach z jego wyprowadzką. Wydawał się być zaciekawiony i dokładnie o wszystko wypytywał. Na koniec stwierdził, że to mu się nie podoba. – Wydaje mi się, że on nie chce się wyprowadzić – ostrzegł mnie. – Jakbyś miała jakieś kłopoty z nim, to zapukaj do mnie, dobrze? Obiecujesz? Obiecałam. Tak jak i to, że za dwa dni się z nim spotkam i pójdziemy do kina. Po kinie poszliśmy na spacer. Nie musiałam się spieszyć do domu, bo Konrad znowu miał nocny kurs. – Uważam, że nie powinnaś się tak nim przejmować – skrzywił się Paweł, gdy mu o tym powiedziałam. – On nie ma prawa ci niczego zabraniać. A w ogóle to jaki nocny kurs? Co on robi? Wyjaśniłam, że Konrad dostarcza towary na zamówienie i że nie wiem nic bliższego na ten temat. Spotkania z Pawłem stały się rytuałem Mijały tygodnie i miesiące a ja czułam, że zakochuję się coraz mocniej i mocniej. Tęskniłam za nim, czekałam na niego i coraz bardziej mi na nim zależało. Jemu na mnie chyba też, chociaż czasami miałam wrażenie, że o wiele bardziej interesuje się Konradem niż mną! Stale wypytywał, co robi, dokąd pojechał, z kim się spotyka, gdzie był. Kiedyś nawet ze śmiechem zarzuciłam Pawłowi, że może to nie ze mną powinien się umawiać. Speszył się. – No co ty – zaprotestował, ale widziałam, że trochę się zdenerwował. – Po prostu martwię się o ciebie, niepokoi mnie ten układ. Dlatego dopytuję się. Prawda spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Pewnego ranka ktoś zapukał do moich drzwi. Konrada nie było – nie wrócił jeszcze z nocnego wyjazdu. Przez wizjer zobaczyłam Pawła i jakiegoś policjanta. Otworzyłam zdezorientowana. – Przepraszam cię, ale musisz pojechać z nami na komisariat – powiedział, wyraźnie zmieszany. – Ubierz się, wszystko wyjaśnię ci po drodze. No i wyjaśnił. Że pracuje jako tajniak i od dawna namierzali szajkę złodziei. Konrad wpadł im w oko, ale wiedzieli, że to płotka, chcieli dotrzeć więc do jego szefów. Postanowili go śledzić. Namierzyli, gdzie mieszka i zakwaterowali Pawła w mieszkaniu obok, u byłego policjanta. Pukał do drzwi – udawałam, że mnie nie ma – Musiałem sprawdzić, czy jesteś w to zamieszana i poznać cię, by wyciągnąć jak najwięcej informacji o Konradzie – mówił mi w policyjnym radiowozie, patrząc martwo przed siebie. – Dlatego tak się kręciłem koło ciebie. Owszem, podobałaś mi się jako kobieta, ale nie sądziłem, że aż tak się zaangażuję. Uwierz mi – po raz pierwszy podczas swojego monologu spojrzał mi w oczy – naprawdę mi się podobasz. Umawiałem się z tobą nie tylko służbowo. Strasznie źle czułem się z tym, że cię okłamuję, ale przecież nie mogłem powiedzieć ci prawdy! Cała akcja wzięłaby w łeb. Proszę, wybacz… – Daruj sobie, dobrze – wycedziłam. Byłam wściekła. – Po prostu jestem głupia, naiwna i tyle. Nie przepraszaj. Pojadę, złożę wyjaśnienia, czy jak się to nazywa, i wrócę do domu. Znikniesz z mojego życia, ja z twojego. Jedyna korzyść, że Konrada, zdaje się, też mi się uda pozbyć za jednym zamachem. Może nie było to za jednym zamachem, bo w komisariacie musiałam się stawiać kilka razy. Oczywiście, Konrada aresztowali i zabrali jego rzeczy z mojego mieszkania. Paweł dzwonił do mnie, ale nie odbierałam. Pukał do drzwi – udawałam, że mnie nie ma. Dorwał mnie wreszcie, gdy wychodziłam z komisariatu po kolejnym przesłuchaniu. – Błagam, porozmawiajmy – złapał mnie za ramię. Przecież nie będę się szarpać z policjantem pod Pałacem Mostowskich! – Musisz mnie wysłuchać. Agata, ja cię naprawdę pokochałem. Zależy mi na tobie jak na nikim w życiu. Zrozumiem, jeżeli powiesz, że nic do mnie nie czujesz. Że byłem tylko odskocznią od Konrada. Ale proszę, jeżeli cokolwiek cię ze mną łączy, nie niszcz tego. Daj mi szansę, proszę. Przecież ja nie mogłem inaczej postąpić! – Daj mi spokój, dobrze? – odburknęłam. Byłam zła, ale najbardziej przerażało mnie to, że czułam łzy pod powiekami. Cholera, zranił mnie jak nikt, a ja nadal coś do niego czuję! – Obiecuję, że dam ci spokój, jeżeli powiesz, że ci na mnie nie zależy – odwrócił mnie twarzą do siebie. – Że nic do mnie nie czujesz. To zrozumiem. Odejdę i nie będę cię niepokoił. Stałam i patrzyłam na niego w milczeniu. Nie mogłam skłamać, patrząc w oczy, które kocham i na twarz, która mi się tak bardzo podoba. – Wiem, że masz żal, że się zawiodłaś i że mi nie ufasz – powiedział cicho. – Ale też wiem, że cię kocham, a to wystarczy, żebym zniósł z twojej strony wiele pytań, dociekań, złości i pretensji. Po prostu daj nam szansę. Kiwnęłam bezwiednie głową. Nie wiem, czy dobrze robię. Ale zamknięta w jego objęciach, obsypywana pocałunkami i tak nie byłam w stanie się nad tym zastanawiać. Czytaj także:„Nieznany sprawca w klubie skrzywdził moją żonę. Policja działała opieszale, więc wziąłem sprawy w swoje ręce”„Liczyłem na miłość i kobiece ciepło, a zostałem jeleniem. Dla Oliwii byłem sposobem na zabicie nudy, gdy nie było męża”„Ojciec trzymał mnie w klatce, a kiedy próbowałam uciec, zaatakował. Nie chciałam go skrzywdzić, ale musiałam się bronić” Najprostszym rozwiązaniem będzie zmiana lekarza, zapisanie się do innego, najlepiej do kobiety, która będzie prowadziła Twoją terapię i dopasuje leczenie odpowiednie dla Ciebie. Zakochanie się w lekarzu, nauczycielu, pielęgniarce, ratowniku itp., to bardzo częste zjawisko, ponieważ te osoby są kimś jakby nad nami, są mądrzejsze w jakiś sposób, odgrywają role opiekunów, kogoś kto nam pomaga, wspiera i dba o nas. A jak wiadomo - każdy z nas chce mieć takiego opiekuna, wiec go idealizujemy i pojawia się zakochanie. Dlatego jeśli wiesz, że raczej związku z tego nie bedzie lub w jakiś sposób Ci to przeszkadza - przepisz się do innego lekarza najlepiej kobiety. Cytuj Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-04-28 07:50:47 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Temat: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Zakochałam sie w przyjacielu na odległosć. Lubimy się ale nie wiem czy chciałby ze mną mogę zaryzykować i powiedziec mu wprost ze sie użyć słów, jak to powiedzieć, nie wiedząc do końca jak zareaguje. Pomóżcie, bo nie chce wyjsc na natarczywa czy jakas idiotke. 2 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-28 08:13:07 Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie anja79 napisał/a:Czy mogę zaryzykować i powiedziec mu wprost ze sie pewną ostrożność. Najpierw wybadaj grunt. Zorientuj się co on może myśleć w kwestii uczuć. On może tego nie podzielać i należy to uszanować. Uważam jednak, że tak czy siak powinien mieć świadomość ile dla Ciebie znaczy ta relacja bo to bardziej fair. Sęk w tym, że może to mieć różne skutki z końcem przyjaźni włącznie. 3 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 08:25:41 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-04-28 08:26:07) anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieDon Pedro ja jestem beznadziejna. Jakiś czas temu zapytałam go czy chciałby żebym była jego dziewczyną? Po prostu tak mnie wzięło, chyba jestem głupia ze z taka inicjatywa wyskoczyłam? Problem w tym, ze on jest 200 km ode mnie. Okazywał mi zainteresowanie, większą przyjażń niż dotychczas, martwił się moimi problemami, więc chyba coś do mnie czuje? Tylko powiedział że 200 km to dużo. Ale ja nie moge przestać myśleć o nim. Co teraz ma zrobić? 4 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-28 08:35:10 Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie A czemu zaraz masz być beznadziejna? Nie przesadzaj nie zrobiłaś nie wiadomo czego Natomiast to, że on okazuje Ci duże zainteresowanie, martwi się problemami to przecież wchodzi w zakres przyjaźni. Wiesz, z wyciąganiem pochopnych wniosków trzeba uważać. Skoro go pytałaś a on nie dał Ci jednoznacznej odpowiedzi to znaczy, że raczej nie widzi tego tak samo lub to jeszcze nie czas na takie deklaracje. Odległośc owszem ma znaczenie ale jest do przeskoczenia jeśli faktycznie jest wola prowadzenia życia razem - takie rzeczy da się na to, że Ciebie wzięło na maksa a z nim nie wiadomo... Co masz robić? Po prostu wybadaj teren żeby wiedzieć na czym stoisz. Jeśli okaże się, że on nie chce się zaangażować będzie to problem głównie dla Ciebie. No i decyzja też będzie tylko Twoja 5 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 08:41:29 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieDon Pedro, no i widzisz, on traktuje nasza relację jako przyjaźń, a ja odstawiam komedię. Już się czuje jak idiotką. Niby jak ma ten grunt badać, jak on jest daleko? Tylko internet mi pozostał. Może się spotkam z nim za miesiac (jest nadzieja tak) i co mam zrobić: rzucic mu się na szyję? 6 Odpowiedź przez vinnga 2010-04-28 09:13:42 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Anja - wyluzuj trochę. On wie, że nie jest Ci obojętny. Co chcesz więcej zrobić? Kupić obrączki? Daj chłopakowi czas do zastanowienia się. Nie nakręcaj się - nie wiadomo, co z tego wyniknie, a Ty będziesz cierpiała. Utrzymuj z nim taki kontakt jak dotychczas, bez tematów o uczuciach i zaangażowaniu (w każdym razie z Twojej inicjatywy). Skoro macie się spotkać - powinno się wtedy więcej wyjaśnić. Jak rozumiem to będzie Wasze pierwsze spotkanie? Wg mnie Ty sama jeszcze nie wiesz, co do niego czujesz. Jeśli go nie widziałaś to wielbisz wizerunek w swojej wyobraźni - nie jego... 200 km to nie koniec świata, ale obie strony muszą chcieć. Możliwe, że on też będzie chciał, a na razie jest po prostu bardziej rozsądny od Ciebie i we własnej wyobraźni się nie zakochuje. 7 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 09:16:14 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcievinnga widzieliśmy się nie jeden raz na żywo. Znamy się od 8 lat. Ale spotkania były sporadyczne ze względu na odległość i nie sam na sam. Znamy sie przez znajomych i w ich gronie sie spotykaliśmy. 8 Odpowiedź przez vinnga 2010-04-28 09:20:54 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie No to troszkę zmienia postać rzeczy. Szczerze mówiąc marnie oceniam Twoje szanse w takim wypadku. Aczkolwiek jakieś tam są. Anja- nie narzucaj się. Poinformowałaś go i kolejny krok należy do niego. Jeśli go nie uczyni Ty będziesz stała przed decyzją, czy potrafisz tę znajomość kontynuować na stopie koleżeńskiej czy ją nie czuj się jak idiotka. Na szczęście wiele lat temu kobietom przyznano te same prawa co mężczyznom. Nie ma nic złego w tym, że dałaś chłopakowi sygnał, że się nim interesujesz inaczej niż "po przyjacielsku". Ale powstrzymaj się przed dalszymi krokami. Dla własnego dobrego samopoczucia. 9 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 09:28:42 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 10 Odpowiedź przez vinnga 2010-04-28 09:42:04 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Dobrze, że wyleciałaś z uczuciami. Tak to można 40 lat tkwić i bać się wychylić, bo nie wiadomo przecież jak druga strona zareaguje. Marnie oceniam szanse, bo przez tyle lat to mimo wszystko jakoś mu się uczucia powinny wykrystalizować. Odległość - niewielu jest takich racjonalistów, że nędzne 200 km przeszkadza im w próbie związku jeśli hormony myślenie przesłaniają A jeśli tych hormonków brak - no cóż, odległość staje się wtedy bezpieczną wymówką...Do miłości nikogo nie zmusisz (na szczęście). Pozwól mu się określić i uszanuj jego decyzję. 11 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 10:42:06 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-04-28 12:37:26) anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Uszanuję, ale będzie mi ogromnie żal, jesli z tego nic nie będzie Ja chyba mam jakąs fanatyczna obsesję na punkcie tego gościa, bo nawet jak sie nie odzywa dłuższy czas to o nim myslę. Wogóle jak sie wyleczyć z tego?, bo to jest to zwariowania. 12 Odpowiedź przez november 2010-04-28 13:11:23 Ostatnio edytowany przez november (2010-04-28 13:14:28) november 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: dziennikarz/redaktor Zarejestrowany: 2009-07-14 Posty: 1,005 Wiek: 32 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Po pierwsze osiem lat kontaktu wirtualnego plus jedno spotkanie face to face to raczej zbyt mało by poznać lepiej poznać człowieka. Stąd zastanawiam się jak to wynikło. Nie powiedziałaś jak częsty jest Wasz kontakt, jak on wygląda itp. Tak na prawdę wiele może być scenariuszy jego życia, włącznie z tym, że np. ma kogoś kim interesuje się "bardziej". Skoro już - moim zdaniem niestety- doszło do tego, że zmieniłaś do niego stosunek, to mu o tym powiedz wprost, i spytaj co o tym sądzi. Zgadzam się ze zdaniem Don Pedro - zainteresowanie i uczucie wkładane w przyjaźń wcale nie muszą świadczyć o czymś innym... Poproś go o bezwarunkową szczerość, choć nawet to nie gwarantuje, że powie coś co mogłoby sprawić Ci przykrość, zależy jak Cię traktuje. Całkiem niedawno tak właśnie popsułam swoją przyjaźń - przez moje wyimaginowane uczucie. On coś poczuł , mi się odwidziało i teraz między nami jest cisza. U Ciebie za późno na rady typu "nie zakochuj się w przyjacielu" - poniekąd bezsensowne bo uczuć nie kontrolujemy, nie mniej jednak koniecznie postaw sprawę jasno. Inne j opcji nie widzę. Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię... 13 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 13:43:10 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-04-28 13:46:25) anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieTych spotkań na żywo było więcej, kilka, nie pamietam dokładnie ile. Raz nawet prawie się pocałowaliśmy, więc chyba coś zaiskrzyło. Niestety to on nie stawia sprawy jasno, bo raz do mnie pisze, raz unika kontaktu. tak w kółko. Ja już szczerze powiedziałam mu o moich uczuciach (tzn. nie powiedziałam wprost, że się zakochałam, ale że chce sie spotykać) , co moge wiecej zrobić? 14 Odpowiedź przez november 2010-04-28 14:02:41 november 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: dziennikarz/redaktor Zarejestrowany: 2009-07-14 Posty: 1,005 Wiek: 32 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Powiedzenie, że chcesz się spotkać ma się nijak do mówienia o uczuciach, ty bardziej, że jak mówisz trudno jest się zgrać co do spotkania ze względu na odległość. Toteż trudno jest chyba czekać ze swoimi uczuciami. Ale nie kumam chyba czegoś - pocałowaliście się i nazywasz go przyjacielem? Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię... 15 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 16:45:27 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcienovember, ja juz wogóle sie gubię A jak ma go nazywać? Przecież nie jest moim chłopakime. 16 Odpowiedź przez Paweł-1979 2010-04-28 17:11:45 Paweł-1979 Netchłopak Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-26 Posty: 3,457 Wiek: 30 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie On chyba nie do końca wie, co z tym fantem ma zrobić..Mieszane uczucia? ..Anja musisz mu w tym pomóc,postaw sprawę jasno,po tylu latach to już nie podchody..Znam takich, co specjalnie umawiają się raz na jakiś czas z dziewczynami, tylko po to by sprawdzić siebie..Tzn. Czy jeszcze są w kręgu zainteresowania płci przeciwnej..I może być tak w twoim przypadku,dlatego działaj,sprawdź bo będziesz wzdychać w nieskończoność..Pozdrawiam "Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- 17 Odpowiedź przez zjawiskowe_oczy21 2010-04-28 20:27:11 zjawiskowe_oczy21 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2010-03-03 Posty: 189 Wiek: 21 lat Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieanja--> przeczytalam twoje posty i wypowiem sie w tej sprawie, wedlug mnie jestes tym facetem zafascynowana, masz napewno pewien obraz tego faceta w glowie ktory caly czas zaprzata ci abys byla zakochana w nim bo po prostu wydaje mi sie ze zeby kogos pokochac to jednak trzeba z kims czesto sie spotykac , ta osoba musi byc czescia twojego zycia a was lacza jedynie rozmowy przez gg, wg mnie wasze relacje sa za tak 200 km to nie jest jakas wielka ogleglosc, sa pary ktore dalej jeszcze od siebie wychodze z jednego wniosku: ze jezeli facetowi naprawde zalezy na kobiecie to znajdzie ja tego jak opisujesz wasze spotkania to wynika ze to byly spotkanka w gronie przyjaciol czysto towarzyskie, nawet to nie byly randki. I wnioskuje ze odbywaly sie sie od 8 lat ja uwazam ze naprawde jakbys sie bardzo spodobala temu facetowi to on juz dawno by ci zaproponowal jakies spotkanie, i robil byc cos w tym kierunku aby rozwinac wasza znajomosc . Faceci nie sa skomplikowani jak im zalezy to ten twoj chyba sie zatrzymal w czasie, bo nie robi nic, z tego co piszesz to raz unika kontaktu raz sie odzywa, czyli po prostu traktuje ciebie jak kolezanke z ktora popisze sobie od czasu do napewno wyczul ze nie traktujesz go jedynie jak kolege, przeciez same twoje pytanie: czy chcialby abys byla jego dziewczyna?? napewno go to uswiadomilo ze czujesz do niego miete;)Teraz to od niego zalezy czy bedzie chcial jakos rozwinac wasza moge sie mylic ale mi sie wydaje ze on ciebie traktuje jedynie jak kolezanke / znajoma , wydaje mi sie ze gdyby cos do ciebie poczul to juz dawno zaczal by starac sie o ciebie, przeciez napewno ma weekendy wolne , moze wziasc urlop--. okazja zawsze sie znajdzie, tylko on musi chciec ci szczerze, w zadnym wypadku nie mow mu ze sie w nim zakochalas--> bo sie skompromitujesz bo jak mowilam wczesniej relacje , ktore was lacza sa za plytkie aby mowic o uczuciu. Ty mozesz byc jedynie zauroczona i zafascynowana jego osoba, i to tez w duzej mierze jest to twor twojej wyobrazni bo nie wiesz jaki jest on na codzien, nie znasz dobrze jego charakteru a z tego co wiem wirtualne znajomosci zawsze wydaja nam sie idealne, bo mamy jak najlepsze wyobrazenie o mnie powinnas sobie poszukac jakiegos chlopaka ktorego bedziesz miala w rzeczywistosci i ktorego bedziesz mogla poznawac bo szkoda abys tracila swoj cenny czas na faceta ktory moze byc zainteresowany jedynie kontaktem przez 18 Odpowiedź przez Paweł-1979 2010-04-28 21:09:05 Paweł-1979 Netchłopak Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-26 Posty: 3,457 Wiek: 30 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie zjawiskowe_oczy21 napisał/a:Powiem ci szczerze, w zadnym wypadku nie mow mu ze sie w nim zakochalas--> bo sie skompromitujesz bo jak mowilam wczesniej relacje , ktore was lacza sa za plytkie aby mowic o się z tym nie zgodzić..A jeżeli gość je powie za parę lat "szkoda że mi o tym nie powiedziałaś bo ja też się w tobie podkochiwałem.."(nawet jeżeli tak nie było i tak nie myślał) to dziewczyna będzie miała "schemat" Ona nie musi wyglądać jak ten "kot" ze szreka mówiąc o wielkiej jednostronnej miłości przecież...Wystarczy że powie :Myślę że stanowilibyśmy fajną parę, wiele nas łączy i co o tym sądzi...To by wiele wyjaśniło przynajmniej na przyszłość... "Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- 19 Odpowiedź przez anja79 2010-04-29 09:26:27 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-04-29 09:37:55) anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieWiecie co, ja nie jestem ślepo zakochana, ale zafascynowana tak. Właśnie o to mi chodziło, żeby się częściej z nim spotkać i zweryfikować moja wizję tego czy do siebie faktycznie pasujemy. Tylko czy nie jest tak ze jesli sie spotkamy kilka razy to sie nie rozkrecimy? I co wtedy? Znam kilka par które spotykaja sie na odleglosc. Czasem takie rzeczy sie komuś od razu że się go kocha to faktycznie robienie z siebie idiotki. Ja juz nie mam pomysłu na dalesze działanie. Faktycznie dobra rada zeby znalezc kogos blizej, tylko ze serce nie wybiera czy jest to zakochanie na odleglosc czy z niedaleko (( 20 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-29 10:40:21 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-04-29 10:41:28) Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie anja79 napisał/a:Faktycznie dobra rada zeby znalezc kogos blizej, tylko ze serce nie wybiera czy jest to zakochanie na odleglosc czy z niedaleko ((Ale z 2 strony to nic na siłę. Odkochiwanie się wbrew sercu to też nie do końca dobrze. Po prostu trzeba dać sobie czas - nigdy nic nie wiadomo. Możliwe, że z czasem uczucia osłabną i wróci znów stan kumpelstwa a może jednak chłopak zacznie wysyłać konkretniejsze sygnały? Nie ma się co aż tak nastawiać na jedno lub jest jeszcze coś: czasem jak się coś PRAWIE już ma ale jednak trzeba jeszcze się o to starać to jest to motorem napędowym i fascynacja trwa dalej. A jak już się to ma to po pewnym czasie można osiąść na laurach. Tak więc we wszystkim jest coś dobrego 21 Odpowiedź przez anja79 2010-04-29 10:51:32 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieDon Pedro, no tak, czyli rozumiem ze napięcie ma rosnąc jak w filmie Hitchcocka i nalezy je podgrzewać czekając jak akcja potoczy się dalej. Tylko sęk w tym, że ja nie chce uczestniczyć w horrorze bynajmniej lecz wolałabym w romansie 22 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-29 11:03:05 Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieJak się te 2 style filmowe połączy to dopiero jest kino A tak poważniej mówiąc: to po prostu rozumiem Twoje większe zaangażowanie ale uważam, że trzeba jeszcze poczekać aż w końcu być może poczujesz, że już z tego nic nie będzie i wtedy to się samoistnie wyciszy a Ty znajdziesz inny "obiekt" zainteresowania z wzajemnością 23 Odpowiedź przez anja79 2010-04-29 11:29:33 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieDzięki, pocieszyłeś mnie jak coś. 24 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-29 11:44:34 Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieNie ma za co. Reasumując: postąpiłaś słusznie. To, że się zaangażowałaś to wynik Twojej otwartości a nie powściągliwości. Co do siebie nie możesz mieć żadnych pretensji także w tym czy wyszło idiotycznie czy nie. Natomiast to, że on nie poczuł tego samego (lub jeszcze nie wie) to jego wola i należy to szanować. Gorzej gdy będzie niezdecydowany i będzie grał w kotka i myszkę wysyłając sprzeczne sygnały (inna kwestia niestety że możesz je nieobiektywnie odczytywać). Wtedy postaw go pod ścianą i prosto z mostu zapytaj jak to naprawdę jest. Ale póki co niech przyjaźń trwa jeśli jesteś w stanie to akceptować 25 Odpowiedź przez anja79 2010-04-29 12:09:12 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Nie martwię się o to czy coś wyszło idiotycznie czy nie. Ja coś poczułam, to mu o tym powiedziałam. Dlaczego miałabym nie powiedzieć? Jeśli on nie czuje tego samego do mnie, to mogę się z nim przyjaźnić, ale jeśli uznam że gra ze mną w kotka i myszkę to zamierzam zakończyć znajomość. Propos nowych obiektów, to w moim przypadku nie jest to takie proste, gdyż wole się najpierw zaprzyjaźnić. Nie zakochuje się na zawołanie i nijak nie wiem skąd ten nowy obiekt wezmę. A jesli nawet to znowu mam poznawac go z 8 lat ?!;-) 26 Odpowiedź przez zosia30 2014-03-26 19:52:22 zosia30 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-26 Posty: 1 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieja zakochała się w koledze i już nie mogę przestać o nim myśleć ale on mnie nie zauważa ciągle przyjaciele i przyjaciele a najlepsza sprawa to, to że on się patrzy na moją przyjaciółkę jestem w nim bardzo w patrzona i co mam zrobić? Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Najlepsza odpowiedź olciaax33 odpowiedział(a) o 18:31: "spytaj o chodzenie"... boże ludzie zastanówcie sie co piszecie, nie słuchaj takich bzdur.. najlepiej jest się najpierw zaprzyjaźnić - może napisz do niego esa "co tam? :) " i rozmowa się rozkręci, może zagadaj do niego w rl albo poproś jakiegoś kolegę, żeby Cie zapoznał.. metod jest bardzo dużo, ale najważniejsze żebyś go do siebie przekonała i nie wyjeżdżaj od razu z "kocham cie". Spróbuj jakoś delikatnie zasugerować związek :) Powodzenia, trzymam kciuki :D Odpowiedzi przyłączam się do podobną sytuację. InkaxD odpowiedział(a) o 17:04 Ja z jednym mam tak jak ty a z drugim olegą na odwrót...:( Sa dwie metody: jego nume (ale nie od niego) tylko od jakiegos zaufangeo znajomego piszesz do niego wiadomosc typu to przynies mi jutro ta koszulke cos takiego on ci odpisze o co kaman a ty do niego iszesz masz mi ja przyniesc ! a poniej sie dowiesz ze to on i sobie z nim pogadaj jakos sie lozy :))2. Usmiechaj sie caly czas do niego a kiedys powiec jemu czesc :)) Idź mu na przeciw;)jak masz numer jego telefonu to do niego napisz;*masz "dziewczyne'' (gazeta) w ostatnim były podpowiedzi na sms-y jak nie masz to napisz ja Ci podeśle...jeśli on nie ma tel. to podejdź pod niego zagadaj...jeśli ty też mu się podobasz napewno się atmosfera rozkręci;* sama byłam przykładem takiej samej sytuacji Rozmawiaj z nim i go zabawiaj. Próbuj go zdobyć. I niestey czekaj dalej. Jak nie podziała lub nie chcesz czekać, to poprostu usmiechaj się do niego na przerwach i później gdy zauważysz że jest w tobie zabujany, porozmawiaj o zakochaniu ale nie że: podobasz mi się! tylko: zakochałeś się kiedyś? A teraz jesteś zakochany? Miałam ten sam problem! I udało się. powiec co czujesz i spytaj się o chodzenie :d może spróbuj do niego zagadywać w szkole ... gadajcie normalnie weźcie jakąś paczke swoją w której on tez bedzie i idźcie np do kinaa na cos :):O Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Idąc ulicą, będąc na wakacjach, przebywając w pracy, a nawet siedząc w parku - to może spotkać każdego z nas. "Chyba się zakochałam…" - pojawia się w naszej głowie myśl i pytanie, co dalej? Czy zwyczajnie iść przed siebie i szybko zapomnieć o nagłym zauroczeniu? Nim przejdziemy do sedna sprawy, odpowiedzmy sobie na krótkie pytanie. Mianowicie, czy jestem osobą, dla której zakochanie to rzecz bardzo ważna, czy jednak mamy skłonność do częstego zadurzania się i nie wiemy, jak sobie z tym poradzić. Zacznijmy jednak od tego, czy wiemy, czym tak naprawdę jest zakochanie, czy nie mylimy go z zauroczeniem? Zapraszam do lektury. Zakochanie czy zauroczenie Wśród nas są dziewczyny, które zakochują się niemal dwa razy w tygodniu, ale jest to dla nich bardziej zauroczenie niż zakochanie. Wtedy nasuwa się pytanie: "Czy aby na pewno się zakochałam?". Zauroczenie to nic innego jak pewnego rodzaju impuls, dzięki któremu zwracamy uwagę na osobę, która jest w naszym typie. Widzimy ją wtedy jednak przez tzw. różowe okulary. Nie jesteśmy w stanie myśleć o niczym innym jak tylko o swoim obiekcie westchnień. Zakochanie to nieco bardziej poważna sprawa. Jest procesem, który coraz bardziej zbliża zakochanych do siebie. Trzeba pamiętać o tym, że jeśli nie pokochamy siebie, możemy mieć problem z tym, aby pokochać inną osobę. Dlaczego? Miłość bierze się z miłości własnej. To, jacy jesteśmy wobec siebie, przekłada się na to, czy i jak ktoś pokocha nas. To przede wszystkim świadomy wybór. Podejmujemy go z pełną odpowiedzialnością. Dojrzałość, zaufanie, wrażliwość - to cechy, które budują cały prawdziwy związek. Oto fragment ciekawej infografiki opowiadającej o tym, co się dzieje z naszym ciałem, gdy się zakochamy (kliknij w obrazek, aby zobaczyć całą infografikę): Dla niektórych z nas, miłość to jedna z najistotniejszych wartości w życiu. Natomiast nie jest ona rzeczą tak prostą. Otóż zakochać można się wiele razy, ale znaleźć tę jedyną osobę, z którą będzie można dzielić swoje plany, smutki i radości to już nie lada wyzwanie. Zatem wyobraźmy sobie, że poznajemy chłopaka, który wyglądem przypomina nam Davida Beckhama – przystojny, świetnie zbudowany. Nagle czujemy coś, co nas do niego przyciąga. Wybieramy się na randkę i jesteśmy pewni, że po każdej następnej będziemy jeszcze bardziej świadomi swojego wyboru. Na każdym kroku staramy się sprawdzać naszego przyszłego partnera, poprzez drobne pytania, które pomogą nam rozwikłać nasze wszystkie wątpliwości. Jesteśmy tak zafascynowane, że trudno jest nam myśleć racjonalnie. Wtedy sięgamy po porady najczęściej osób bliskich. Zadajemy sobie mnóstwo pytań, czy to na pewno ten jedyny? Analizując każde spotkanie, pozostaje nam się tylko cieszyć, że to właśnie nam udało się rozważnie przez to przebrnąć. Kochane, zaufajmy swojemu sercu, nie zapominając o zdrowym rozsądku. To ono podpowie nam, czego oczekujemy i tylko wtedy będziemy w stanie postawić prawidłową diagnozę. Jeśli jesteś w stanie odróżnić zauroczenie od prawdziwej miłości, droga jest prosta! Rozsądek i otwarte serce na pewno pokażą ci właściwą ścieżkę... Źródło:

dlaczego sie w nim zakochalam